Friday, December 2, 2016

Warszawa Zwycięża, odc. 5: Defilada Zwycięstwa

3 października 1944, Warszawa, Plac Zamkowy.

Formuje się defilada.

Kubuś, wóz sztabowy gen. Bora-Komorowskiego. Przetrwał 2 miesiące walk, choć stracił haki i noteka. Parę dni temu został odmalowany i oznakowany wedle rozkazu Bora, nakazującego na wszystkich powstańczych pojazdach malować kotwicę. Ten sam rozkaz pozwalał też posługiwać się biało-czerwoną szachownicą i zalecał natryskiwanie pojazdów w dodatkowe brązowo-rdzawe smugi, celem lepszego zamaskowania wśród ceglanych ruin.

I Universal Carrier z 1 SBS gen. Sosabowskiego. Pierwszy rzut skakał na spadochronach, wyłącznie z lekkim uzbrojeniem, cięższy sprzęt desantował się później na szybowcach. Ten transporter też przetrwał niemal 2 miesiące walk w mieście.

I kapelan Powstania, o. Michał Czartoryski OP. Też przeżył. Niemcy nie zabili go 6 września w szpitalu na Powiślu.

Napis "Marsz, marsz Sosabowski!" zawdzięczam Bogdanowi. Dziękuję!

Poza tym cywile, kot, pies, hałas, radość i wielkie biało-czerwone flagi wszędzie, gdzie się dało je utknąć.

Nowe otwarcie. Nowa szansa. Nowe życie. Zwycięstwo.

Nikt nie wie, jak będzie dalej. Dzisiaj jest radość.

I "Piosenka o mojej Warszawie" Fogga na koniec.

Jak uśmiech dziewczyny kochanej
Jak wiosny budzącej się wiew
Jak świergot jaskółek nad ranem
Młodzieńcze uczucia nieznane
Jak rosa błyszcząca na trawie
Miłości rodzącej się zew
Tak serce raduje piosenki tej śpiew
Piosenki o mojej Warszawie

Jak pragnąłbym krokiem beztroskim
Odnaleźć wędrówek mych ślad
Bez celu się przejść Marszałkowską
Na Wisłę napatrzeć się z mostu
Dziewiątką pojechać w Aleje
I z tłumem się wpleść w Nowy Świat
I ujrzeć, jak dawniej za młodych mych lat
Jak do mnie, Warszawo, się śmiejesz

Ja wiem, żeś ty dzisiaj nie taka
Że krwawe przeżyłaś już dni
Że rozpacz i ból cię przygniata
Że muszę nad tobą zapłakać
Lecz taką, jak żyjesz w pamięci
Przywrócę ofiarą swej krwi
I wierz mi, Warszawo, prócz piosnki i łzy
Jam gotów ci życie poświęcić!


Kubuś - Mirage Hobby + blaszki Part. Universal Carrier - IBG + załoga Sciboro Monstrous (adaptowana z załogi C2P). Miejska podstawa dioramy - BlackDog + śmieci z Italeri. Ludziki Preiser i Pegasus, z różnych kolejkowych zestawów. Drzewko nie wiem już skąd. 

Skala 1/72.














15 comments:

  1. Jak pięknie by mogło być....Pamiętamy komu zawdzięczamy to , że nie było !!!!! Diorama cudna !!!!!

    ReplyDelete
  2. Mnie też się wydaję że łatwiej usunąć komentarz, niż odpowiedzieć takie pytanie.

    ReplyDelete
  3. mam wrażenie, że komentarz usunął sam Autor. Mnie mignął przez moment w mailu, i za chwilę już go nie było :(
    Brzmiał: "Komu?"

    ReplyDelete
  4. Pozdrowienia dla autora i załogi bloga.
    Praca piękna, wizja wspaniała ?
    Pytanie nie było prowokacją.
    Miało być początkiem dyskusji.
    Przecież o to Wam w waszych pracach chodzi, prawda ?
    Mniej nerwowych reakcji życzę.
    Może zdanie innych zmusi do refleksji, i wcale nie okaże się Wam nieprzychylne.

    ReplyDelete
  5. Ja potraktowałam pomysł Warszawy Zwycięskiej jako pretekst do zajrzenia za zasłonę baśni. Nie jako sen o potędze. A że nie umiem budować pojedynczych, "gołych" modeli, to wyszła mi cała wielka diorama.

    ReplyDelete
  6. Aby odpowiedzieć na pytanie : "Komu" wystarczy porównać dwa powstania : Warszawskie i Paryskie . I tu i tu do miasta zbliżały się armie koalicyjne . Tam Amerykanie zachowali się jak sojusznicy a jak tu zachowała się koalicyjna Armia Czerwona ?Odpowiedzi udzielił już nieśmiertelny Jacek Kaczmarski w piosence :"Czołg" Gąsienicami zagrzebany w piach nad Wisłą
    Patrzę przez rzekę pustym peryskopem
    Na miasto w walce, które jest tak blisko
    Że Wisły nurt - frontowym staje się okopem
    Rozgrzany pancerz pod wrześniowym żarem
    Rwie do ataku się i pali pod dotykiem,
    Ale wystygły silnik śpi pod skrzepłym smarem
    I od miesiąca nie siadł nikt - za celownikiem.

    Krtań lufy pusta łaknie znów pocisków smaku
    A łyka tylko tłusty dym - z drugiego brzegu!
    W słuchawkach zdjętych hełmofonów - krzyk Polaków
    I nie wiem, czemu rzeki tej nie wziąłem - z biegu!
    Dajcie mi wgryźć się gąsienicą w fale śliskie
    I ogniem swoim dajcie wesprzeć barykady!
    By miasto w walce - które tak jest bliskie
    Bezruchu mego - nie nazwało mianem - zdrady!

    Lecz milczy sztab i milczą pędy tataraku
    Którymi mnie przed tymi, co czekają - skryto
    Bo ruski tank - nie będzie walczył za Polaków!
    Bo ruski tank - zaczekać ma, by ich wybito!
    Gdy się wypali już powstanie ciemnym błyskiem
    Włączą mi silnik i ożywią krew maszyny,
    Bym mógł obejrzeć miasto - co tak bliskie -
    Bez walki zdobywając gruzy i ruiny!

    ReplyDelete
  7. Czy największy winowajca, to jedyny grzesznik ?
    Mam wątpliwości, a Ty nie ?

    ReplyDelete
  8. Na temat :Bić się czy nie bić napisano już wiele książek i rozpraw naukowych i żadna nie udziela jednoznacznej odpowiedzi...Osobiście wydaje mi się ,że na to pytanie każdy człowiek powinien odpowiedzieć sobie sam , albo sercem , albo rozumem . A co do innych "grzeszników to znów zacytuję mojego ukochanego Jacka Kaczmarskiego:Jak nowa rezydencja carów,
    Służba swe obowiązki zna,
    Precz wysiedlono stąd Tatarów
    Gdzie na świat wyrok zapaść ma.

    Okna już widzą, słyszą ściany
    Jak kaszle nad cygarem Lew,
    Jak skrzypi wózek popychany
    Z kalekim Demokratą w tle.

    Lecz nikt nie widzi i nie słyszy,
    Co robi Góral w krymską noc,
    Gdy gestem w wiernych towarzyszy
    Wpaja swą legendarną moc.

    Nie miejcie żalu do Stalina,
    Nie on się za tym wszystkim krył,
    Przecież to nie jest jego wina,
    Że Roosvelt w Jałcie nie miał sił.
    Gdy się Triumwirat wspólnie brał
    Za świata historyczne kształty,
    - Wiadomo kto Cezara grał -
    I tak rozumieć trzeba Jałtę.

    W resztce cygara mdłym ogniku
    Pływała Lwa Albionu twarz:
    Nie rozmawiajmy o Bałtyku,
    Po co w Europie tyle państw?

    Polacy? Chodzi tylko o to,
    Żeby gdzieś w końcu mogli żyć...
    Z tą Polską zawsze są kłopoty -
    Kaleka troszczy się i drży.

    Lecz uspokaja ich gospodarz
    Pożółkły dłonią głaszcząc wąs:
    Mój kraj pomocną dłoń im poda,
    Potem niech rządzą się jak chcą.

    Nie miejcie żalu do Churchilla,
    Nie on wszak za tym wszystkim stał,
    Wszak po to tylko był Triumwirat
    By Stalin dostał to, co chciał.
    Komu zależy na pokoju,
    Ten zawsze cofnie się przed gwałtem -
    Wygra, kto się nie boi wojen,
    I tak rozumieć trzeba Jałtę.

    Ściana pałacu słuch napina,
    Gdy do Kaleki mówi Lew -
    - Ja wierzę w szczerość słów Stalina
    Dba chyba o radziecką krew.

    I potakuje mu Kaleka,
    Niezłomny demokracji stróż:
    Stalin to ktoś na miarę wieku,
    Oto mąż stanu, oto wódz!

    Bo sojusz wielkich, to nie zmowa,
    To przyszłość świata - wolność, ład -
    Przy nim i słaby się uchowa,
    I swoją część otrzyma... - strat!

    Nie miejcie żalu do Roosevelta,
    Pomyślcie, ile musiał znieść!
    Fajka, dym cygar i butelka,
    Churchill, co miał sojusze gdzieś.
    Wszakże radziły trzy imperia
    Nad granicami, co zatarte:
    - W szczegółach zaś już siedział Beria,
    I tak rozumieć trzeba Jałtę!

    Więc delegacje odleciały,
    Ucichł na Krymie carski gród.
    Gdy na Zachodzie działa grzmiały
    Transporty ludzi szły na Wschód.

    Świat wolny potem święcił tryumf,
    Opustoszały nagle fronty -
    W kwiatach już prezydenta grób,
    A tam transporty i transporty.

    Czerwony świt się z nocy budzi -
    Z woli wyborców odszedł Churchill!
    A tam transporty żywych ludzi,
    A tam obozy długiej śmierci.

    Nie miejcie więc do Trójcy żalu,
    Wyrok historii za nią stał
    Opracowany w każdym calu -
    Każdy z nich chronił, co już miał.
    Mógł mylić się zwiedziony chwilą -
    Nie był Polakiem ani Bałtem...
    Tylko ofiary się nie mylą!
    I tak rozumieć trzeba Jałtę!!

    ReplyDelete
  9. A podobno muzyka łagodzi obyczaje :)
    Czołem przyjacielu.

    Pani Kasia szczęśliwa, czy zniesmaczona ?

    ReplyDelete
  10. Pani Kasia z żywą uciechą śledzi dyskusję.
    Czołem przyjaciele :)

    ReplyDelete
  11. A nie łagodzi :) ? Czołem :) !!!

    ReplyDelete
  12. Kiedy myślę o sobie ... może stać by mnie było na głos serca. Kiedy patrzę na moje nastoletnie dzieci "atakuje" mnie rozum. Czy jestem tchórzem ?

    A może to kwestia perspektywy ?

    "Kiedy stoi się z boku pewne sprawy wyglądają" ...
    .... aaa nie pamiętam.

    Jak to było Pani Kasiu ?

    ReplyDelete
  13. ...wyraźniej?
    To ja też cytat z poety: "tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono".
    Siedząc wygodnie na pupie przed kompem łatwo mi snuć wizje wielkich a bohaterskich czynów, których może bym się dopuściła, gdyby. Ale nie wiem, jak by było w realu. Na co mnie stać, a na co nawet w przeczuciu nie.

    ReplyDelete
  14. Nie , nie jesteś tchórzem . Po prostu jesteśmy ludźmi i z wiekiem , z doświadczeniem patrzymy ciut inaczej . To , co było proste , proste przestaje być a jak jeszcze są dzieci to już całkiem ... Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie :Bić się , czy nie. Czasami nie podjęcie walki też jest bohaterstwem .Oni tam w sierpniu 44-tego podjęli taką a nie inną decyzję .Za to należy im się cześć i chwała . My tu dziś możemy sobie podyskutować i mieć nadzieję ,że nigdy przed takimi wyborami jak Oni nie staniemy .Pozdrawiam :)

    ReplyDelete