Okręty

Kiedyś, gdy byłam mała, ojciec pokazał mi, jak sklejać modele z papieru.
Potem, gdy trochę podrosłam, kleiłam je już sama. Wszystko, co mi w ręce wpadło, od samolotów przez czołgi aż do okrętów, ale najbardziej i tak kochałam żaglowce.
Po studiach porzuciłam kartoniaki - były zbyt wielkie na moje mieszkanie. Kleiłam modele plastikowe, a od kilkunastu lat zajmowałam się głównie figurkami i dioramami.
Wiosną 2010 roku przyjaciel, okręciarz-kartoniarz, sprezentował mi wycinankę kanonierki "Koriejec". Jak się okazało, była to Ta-Właściwa-Wycinanka: przypomniała, że stare miłości nie rdzewieją. Ten sam przyjaciel pokazał mi okrętową skalę 1/400, w której największe nawet okręty rzadko przekraczają długość 50 cm. No i ugrzęzłam...
W tym miejscu będę publikować zdjęcia "stateczków", które zbudowałam lub które buduję.

viltianus
_____________________________________________________________


Aktualnie na warsztacie:




pancernik "Komuna Paryska", 1941, 1/400
Konradus; Mikroforum

poduszkowiec Zakynthos, 2008, 1/400
Konradus; Mikroforum

Francuski krążownik "Lavoisier", 1899, 1/400
Ideologia dioramy
Konradus; Mikroforum

Krążownik atomowy "Petr Velikiy" w suchym doku, 2008, 1/400

Ostatni rejs "Temeraire'a", 1838, 1/400
viltianus
________________________________________

Dopiero co ukończone:


fregata pancerna USS "New Ironsides", 1865, 1/700
KonradusMikroforum
galeria końcowa na stronie głównej.

pancernik USS "Texas", 1895, 1/700
galeria końcowa na stronie głównej

torpedowiec USS "Alarm", 1876, 1/400
KonradusMikroforum
galeria końcowa na stronie głównej.

Sunken into oblivion (umarły holownik), 1/700
Galeria na stronie głównej.

korweta typu SIGMA KRI Frans Kaisiepo, 2012, 1/400
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.


Yellow submarine (U-295), 1/400
Galeria końcowa na stronie głównej.

Carski jacht "Livadia", 1880, 1/400
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

 Z37: stłuczka pod Bordeaux, 30.01.1944, 1/700
Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

Zr. Ms. "Tijger", 1868, 1/400
KonradusMikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

HMS "Dryad" i HMS "Boxer", 1895, 1/350
Recenzja Dryada
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.


SMS S67, 1895, 1/700
Konradus
Galeria końcowa na stronie głównej.

HMS "Monmouth", 1914, 1/2400
Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.


CSS "Baltic", 1863, skala 1/700:
KonradusMikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

ORP "Krakowiak", 1944, 1/700
Recenzja
Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

ORP "Orkan": Rider of the storm, 1/400
Konradus
Galeria końcowa na stronie głównej.

Sport Fischerboot 1/400 - Taaaka ryba...!
Galeria na stronie głównej

USS "Rhode Island" jako ORP "Pomorze", 1923, 1/700
Recenzja
Mikroforum
Galeria na stronie głównej.

HMS "Agincourt" & Co., 1915, 1/2400
Recenzja
Galeria na stronie głównej.

Okręt podwodny typu "Akuła" w marszu, 1/700
Galeria na stronie głównej.

USS "Keokuk", 1863, 1/700
Recenzja modelu
Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

SMS Scharfschütze, 1917, 1/700
Recenzja modelu
Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

ORP "Orzeł": Returning home, 11 maja 1940, 1/400
Galeria końcowa na stronie głównej.

Tankowiec Szeksna na rzece Wołdze, 1/400
Recenzja modelu
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej

kuter pościgowy ORP "Batory", 1/400
SBS budowy na Konradusie
Galeria końcowa na stronie głównej

Latarniowiec "Texel" na strądzie, 1/400
Recenzja wycinanki
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

SMS Tb 98M, 1918, 1/400
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

Snag barge (barka rzeczna, 1861 rok), 1/700
Galeria końcowa na stronie głównej.

Make-Love-Not-War (USS Monitor vs CSS Merrimac, 1862), 1/700
Mikroforum

Galeria końcowa na stronie głównej

SMS "Viribus Unitis", 1918, 1/400 
Konradus , Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

HMS "Devastation", 1876, 1/400
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej

Kanonierka HMS "Kite", 1871, 1/400
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

Francuski krążownik pancerny "Chanzy", 1899, 1/400
Konradus; Mikroforum
Ideologia dioramy
Galeria końcowa na stronie głównej


Rosyjski monitor "Smiercz", 1864, 1/400
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej


HMS "Victoria", 1890, 1/400
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej


Prosta Ścieżka: HMS "Vega", 1947, 1/400

Konradus, Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej


Gloria victis - śmierć ORP "Gryf", 3 września 1939
Konradus, Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej


Monitor/pancernik CSS "Nashville", 1864

Duński pancernik obrony wybrzeża "Skjold", 1896
Galeria końcowa na stronie głównej

Krążownik "Rossija" na mieliźnie, 1897:

Torpedowiec ORP "Ślązak", 1929
Kanonierka "Grey Goose", Dieppe 1942:
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej.

Zatonięcie fregaty "Abaddon", 1856:
Konradus; Mikroforum
Galeria końcowa na stronie głównej:

kuter torpedowy D-3 pod polską banderą, 1946:
Galeria końcowa na stronie głównej

Torpedowiec HMS "Conflict", 1906 (do dioramy z "Dreadnoughtem"):
Galeria końcowa:














___________________________________________________________________________
Rosyjska kanonierka "Koriejec":
 The Unfinished Tale

Za "Koriejca" zabrałam się ambitnie w kwietniu 2010 roku; miał to być mój pierwszy po ponad 20 latach przerwy model kartonowy.
Wycinanka wyglądała ślicznie, piękny druk, nierozwarstwiający się karton. Nic tylko kleić... Rzuciłam się na nią jak łakomczuch na cukierki, zbudowałam kadłub, zaczęłam robić wyposażenie pokładowe. I przerwałam...
Po drodze bowiem okazało się, że skala 1/200, w której model był zaprojektowany, to jednak nie to. Odkryłam istnienie skali 1/400 i dwusetka zaczęła mi się wydawać zbyt wielka, zbyt toporna, nudna, mało zdetalizowana.
Kadłub "Koriejca" nadal stoi w mojej szafie. Pewnie już go nie skończę... za to na pewno zbuduję "Koriejca" w 1/400. To przecież taki śliczny okręt...



viltianus
_____________________________________________________________

Mój pierwszy brzydal:
taranowiec CSS "Albemarle"


W maju 2010 roku zbudowałam - ze ściągniętej z netu darmowej wycinanki - takiego oto cudaka. CSS "Albemarle", konfederacki taranowiec z okresu wojny secesyjnej, dzielnie sobie poczynał podczas swej dość krótkiej kariery bojowej.
Wycinanka, zaprojektowana w skali 1/250 i przeskalowana na ksero do 1/400, dała mi niezłą bazę wyjściową do wzbogacenia okręcika o dodatkowe detale, które znalazłam na planach i zdjęciach.
"Albemarle" to pierwszy kartoniak w 1/400, którego udało mi się skończyć. Popełniłam straszne ilości błędów - popatrzcie na te krzywe relingi, na grube trapy, na ogólną rozlazłość modelu - ale i tak mi się podobał. Dał mi mnóstwo radości podczas budowy i upewnił,  że mam coraz większą ochotę budować kolejne małe papierowe okręciki.




viltianus
_____________________________________________________________

Pływający talerz:
rosyjski pancernik obrony wybrzeża "Novgorod"

Czego to ludzie nie wymyślą... Kształt tego cudaka stanowczo wydał mi się wart zbudowania modelu i pokazania go na wzburzonej oceanicznej fali. Zmniejszyłam go do 1/400, na podstawie planów i zdjęć wzbogaciłam o różne pokładowe głupotki typu kotwice, tencik, olinowanie, żurawiki.
Budowałam go długo, za długo: odkładałam na bok, wracałam po przerwie, znowu odkładałam. Na koniec zupełnie go znielubiłam. Ale skończyłam, uff...










viltianus
_____________________________________________________________
Pływające cygarko:
HMS Rapidous, 1861
Rozochocona faktem, że kolejne okręciki jakoś tam mi wychodzą, wzięłam się za kolejnego cudaka. Tym razem wybór padł na prościutkie z pozoru cygarko, eksperymentalny, istniejący jedynie na papierze okręcik zaprojektowany przez Rossa Winansa. Model darmowy, opracowany przez Renovę, przeze mnie oczywiście przeskalowany do 1/400:
Okręcik niby prościutki, ale już w trakcie budowy złapała mnie głupawka. Razem z przyjacielem zaczęliśmy wymyślać i kombinować, jak to-to mogłoby wyglądać, gdyby weszło do służby. Stępki przeciwprzechyłowe pewnie by miało, żeby się na bocznej fali nie wykopyrtnąć... i relingi... i drabinki... i odciągi do kominów... o nawiewniki... i przynajmniej jedną łódź... i kotwicę... i tak dalej.
Relację z budowy malucha prowadziłam tutaj; było z mojej strony aktem heroicznej odwagi zarejestrować się na mikroforum i ujawnić moje okręciki światu:
Zaś po sklejeniu wygląda tak:







viltianus
_____________________________________________________________

Moja pierwsza poważna relacja:
monitor rzeczny ORP "Warszawa"

Będąc rasowym tchórzem, czyli inaczej mówiąc trzęsipupką, długo nie mogłam się zdobyć na odwagę pokazania moich okręcików w necie. Musiałam dostać kopa na rozpęd od przyjaciela, żeby w końcu odważyć się wyjść z modelarskiej partyzantki.
Na pierwszy ogień poszedł polski przedwojenny monitor rzeczny ORP "Warszawa". Jego budowę relacjonowałam tutaj:


Strasznie dumna byłam, gdy go skończyłam i gdy doprowadziłam relację do końca. Krzywe to maleństwo, niedorobione, z mnóstwem baboli. Nie szkodzi. Wciąż je lubię.









viltianus
___________________________________________________________________

Gdynia moje miasto:
drobnicowiec "Gdynia", 1920 rok

Tego malucha - wydanego przez WIR "Kartonowa Flota" - zbudowałam tylko dlatego, że nosił imię mojego miasta. Średnio lubię cywilne statki, nie pasuje mi też skala 1/300. No ale - Gdynia jest Gdynią. Miłość zobowiązuje. 
Potrenowałam na tym stateczku robienie wody, przypomniałam sobie niektóre kartonowe techniki budowlane. Skleiłam go "prosto z pudełka", nawet nie szpachlując za bardzo i nie uzupełniając wycinanki. Relingów mu nie zrobiłam, bo mi się nie chciało.
Wot leniuszek...






viltianus
___________________________________________________________________

viltianus
Prześliczna pokraka:
francuski krążownik "Dupuy de Lome"

Rozochocona już na dobre faktem, że klejenie papierowych okręcików jakoś tam mi wychodzi, postanowiłam porwać się z motyką na słońce, czyli zbudować jakiś duży okręt. Wybór padł na krążownik "Dupuy de Lome" o przedziwnej, arcyfrancuskiej urodzie, dziwakowatych rozwiązaniach i konstrukcyjnych zdumieniach. Jego budowę od początku do końca relacjonowałam tutaj:


To od czasów tego właśnie okrętu nabrałam maniery pieszczotliwego zdrabniania ich nazw. Dupuy de Lome'a ochrzciłam "Dupciem"...










_____________________________________________________________

Navis Serenissimae Maiestatis:
okręcik podwodny "Nereus"

Od ponad 20 lat wraz z kilkoma przyjaciółmi opisuję historię lekko alternatywnego świata, w którym nie może oczywiście zabraknąć miejsca dla flot wojennych. Najbliższa memu sercu jest Marynarka Wojenna Jego Królewskiej Mości, króla Rzeczypospolitej Federacyjnej, oznaczana łacińskim prefiksem NSM.
NSM "Nereus" był jednym z pierwszych bojowo używanych okrętów podwodnych Federacji. W wielkiej bitwie pod Tubualą w 1931 roku wystrzelona z niego torpeda trafiła i unieruchomiła nieprzyjacielski krążownik NII "Nahui Atl". Następnie "Nereus" wycofał się do bazy, uzupełnił torpedy, wrócił na pole bitwy i dobił "Nahui Atla".
Jako baza do budowy okręcika posłużyła mi wycinanka JSC. Relację z budowy prowadziłam tutaj:
Próba fotograficznego zdokumentowania tego malucha unaoczniła mi boleśnie, że zdjęcia takim pypciom należy robić z nieco większej odległości, powiedzmy 30-40 cm, a nie z przystawienia...








_____________________________________________________________
viltianus

Szybsza niż myśl:
NSM "Lutetia"

Kolejny okręcik spod znaku floty Jego Federalnej Królewskiej Mości, czyli NSM "Lutetia".
Budowałam go na bazie Answerowskiej wycinanki francuskiego torpedowca Spahi. Relacja z budowy, historia "Lutetii" oraz opis wprowadzonych w stosunku do "Spahisa" zmian zawarłam tutaj:
Trochę potrenowałam robienie wody (ale uzyskany efekt wcale a wcale mi się nie spodobał), uczyłam się robienia relingów, radarów, olinowania. Po drodze "Lutetia" zaliczyła jeden poważny wypadek, kiedy to dorwał się do niej mój rudy ślepy kot: remont zajął mi trzy pełne dni.
Nazywam ten okręcik "szybsza niż myśl", bo podczas jednej z operacji bojowych "Lutetia" rozpędziła się aż do 40 węzłów, spiesząc na spotkanie z pancernikiem NSM "Cristina Augusta".
Ale "Cristina Augusta" to już inna historia, która wciąż jeszcze czeka na opowiedzenie, czyli na zbudowanie modelu.









_____________________________________________________________
viltianus

Pancernik "Piotr Wielki" z 1876 roku:
moja prywatna wojna z Jurijem Gromykiem 


"Starego Pietrka" kupiłam za śmieszne pieniądze podczas Lubelskich Spotkań Modelarskich w październiku 2010 r. Wycinanka wyglądała miodnie, mnóstwo drobnych detali, ładny druk; wstyd przyznać, ale się w niej zakochałam. I niemal natychmiast zaczęłam budowę modelu.
Relacje zamieszczałam równolegle na mikroforum i na czarnym forum, czyli na Konradusie:

Pietrek na mikroforum

Pietrek na Konradusie
Budowałam, budowałam... nie pasować zaczęły już oklejki dna, już elementy szkieletu. Potem zaczęły się dziać cuda. Nieskładalne zespoły, brak rysunków montażowych, grube przekłamania w kształcie detali. Budowałam dalej, coraz bardziej zła. Poczytawszy rosyjskojęzyczne fora kartonowe zorientowałam się, że projektant Pietrka, pan Gromyk, nie ma najlepszej opinii wśród kartoniarzy. Nie szkodzi, budowałam dalej, sama siebie napominając, że znaczna część moich kłopotów na pewno jest efektem zmniejszenia modelu ze skali 1/200 do 1/400: to i owo zrobiło się drobniutkie, to i owo niesklejalne. Ale przy szalupach trafił mnie najjaśniejszy szlag. To, co wychodziło po złożeniu burt szalupy w korytko, nijak nie chciało przypominać łodzi. Banana tak, banana owszem. Banana ujemnie wygiętego, psiamać.
Ciężko sfrustrowana trzepnęłam Pietrkiem do szafy na niemal 2 miesiące. Skończyłam go tylko dlatego, że straszliwie zagracał mi szafkę. Skończywszy uroczyście przysięgłam sobie, że NIGDY WIĘCEJ ŻADNYCH MODELI GROMYKA!
Przysięgę tę już udało mi się złamać. Na zwolnienie pochylni w mojej stoczni czekają naklejone juz na tekturkę wręgi "Nawarina", autorstwa - jakżeby inaczej! - Jurija Gromyka.
Grrrrrrr...





 


_____________________________________________________________
viltianus
ORP "Świnoujście", 1/400:
okręt, na którym pływał mój kumpel Ziutek 



Mam kumpla. Kumpel ma ksywę Ziutek, swego czasu służył w Marynarce Wojennej RP, obecnie robi różne inne rzeczy. jest jednym z tych Kumpli Najlepszych, co to trafiają się ze dwa razy w życiu.
Jesienią 2010 czytałam sobie jakieś stare Modelarstwo Okrętowe z artykułem i planami małego okrętu rakietowego ORP "Świnoujście". Ziutek zajrzał mi przez ramię:
- O, moja morka! - ucieszył się.
O karierze Ziutka wiem tyle, że w latach 1980-82 mniej więcej służył na kutrach, a w 1989 - na "Metalowcu". Co robił przedtem i pomiędzy, nie mam pojęcia, a informacje z Ziutka wyciąga się ciężko.
Próbowałam go dopytać, co to znaczy "moja morka": czy "moja" w sensie typu kutra, na którym słuzył, czy chodzi o ten konkretny kuter, ORP Świnoujście. Odmówił odpowiedzi.
Czekaj ty, pomyślałam mściwie. I postanowiłam zrobić mu model "jego morki" w prezencie.
Jak pomyślałam, tak i zrobiłam.
Jako bazę wzięłam sobie stareńkiego Małego Modelarza z 1973 roku. Wzbogaciłam go detalami z planów z Modelarstwa Okrętowego oraz ze zdjęć. Najwięcej radości sprawiło mi zrobienie maluśkich antenek na maszcie. Potem podarowałam morkę Ziutkowi, a potem wypożyczyłam ją od niego i do tej pory jeżdżę z nią na wystawy.

Budowę morki relacjonowałam na Konradusie i na Mikroforum:













 
_____________________________________________________________
viltianus

Wielki pancernik z wizytą w małej wsi:
polski monitor rzeczny ORP Kraków na Prypeci,
lata 30.-te

Aż żal czasem serce ściska, jak się pomyśli o polskiej Marynarce Wojennej: jeden pełnowartościowy krążownik, garstka niszczycieli, parę okrętów podwodnych i kupka drobnoustrojów różnej proweniencji.
No ale trudno. Tak krawiec kraje, jak mu materii staje.
Nie zmienia to faktu, że mieliśmy przed wojną "niemal-prawdziwe" pancerniki, a mianowicie monitory rzeczne. W oczach cywilów musiały wyglądać jak prawdziwe, wielkie pancerne okręty, zdobywcy mórz i pogromcy oceanów. Jednym z nich był właśnie ORP Kraków, którego zbudowałam na Wielkiej Dioramie Rzecznej.
Wielka Diorama Rzeczna: pancernik przypłynął do jakiejś wsi nad Prypeciąi zacumował do starego drzewa koło młyna. Natychmiast pół wsi zleciało się go podziwiać. Stąd ten tłok na podstawce.
Powiem Wam w zaufaniu, że najbardziej i tak bawiło mnie lepienie dwóch figurek kotów: czarno-białego kota młynarza na dachu młyna i tłustego okrętowego rudzielca na dachu wieży działowej.

Relacje z budowy prowadziłam tutaj i tutaj.









_____________________________________________________________
viltianus
Wielkie pranie:
głupawka w pełnym rozkwicie
 


Lubię stare torpedowce. Zresztą - popatrzcie sami: jak tu nie lubić czegoś tak małego, filigranowego, pełnego maleńkich detali, zgrabnego i ślicznego?
Do zrobienia tej dioramy zainspirowała mnie cała seria zdjęć, przedstawiających wywieszone na różnych przedpierwszowojennych okrętach - marynarskie pranie. W carskiej flocie załogi prały swoje sorty na rozkaz, do suszenia wywieszając je na olinowaniu okrętu. Nie pokazać czegoś tak smakowitego na dioramie? No toż grzech by był!
Scenka odtwarza możliwą - choć nie potwierdzoną fotografiami - sytuację z Port Artur, z marca 1904 roku, tuż przed ostatnią walką "Stiereguszczego". Jeszcze jest spokój, jeszcze nie ma wojny, torpedowce stoją zacumowane burta w burtę, na olinowaniu suszą się galoty i skarpetki, marynarze bumelują, piją, biją się. A okrętowy kot z "Biezszumnego" obrzuca obelgami okrętowego psa ze "Stiereguszczego".
Skala oczywiście 1/400. Relacje z budowy prowadziłam tutaj, tutaj, tutaj i tutaj.











_____________________________________________________________
viltianus

Strefa bezcłowa:
zróbmy sobie samolocika

Stare torpedowce, ach, te piękne stare torpedowce...!
Krótko po Wielkim Praniu pod nóż poszedł kolejny maluch: holenderski Z-5 z Answera. Ślicznota z wysokim bakiem, uroczą steróweczką, dwoma słodkimi dźwigami na rufie, cokolwiek upodabniającymi go do frachtowca... cud-miód i orzeszki.
Historii bojowej to on niemal nie miał, choć służył ponad 20 lat, aż do II wojny światowej. Wymyśliłam zatem, że zmajstruję go na "pokojowej" dioramce, pod sam koniec 1918 roku, tuż przed zawieszeniem broni. W sytuacji, która nigdy nie miała miejsca: mój Z-5 rzucił kotwicę gdzieś na Morzu Północnym, z dala od brzegów, umówiony na randkę z niemieckim wodnosamolotem Hansa Brandenburg WB W-29. Z okrętu na samolot marynarze właśnie przewożą kontrabandę, skrzynkę whiskacza Johnny Walker. A co. Że Niemcy wrogowie Holendrów? No i co z tego? Że jak walczą po przeciwnej stronie frontu, to już się whisky razem napić nie mogą...?
Samolocik pochodzi z darmowej wycinanki, ze strony PaperShipwright. Przeznaczony był do skali 1/250, zmniejszyłam go do 1/400. Milutko się sklejał. Okręcik zresztą też.
Relację z budowy dioramy prowadziłam tutaj.











_____________________________________________________________
viltianus