Magnificent. Tyle powiem.
Temat niezwyczajny, choć już nie dziewiczy. Jest kilka figurek jeźdźców na wielbłądach. Ale tylko ta ma tak fantastycznie odrobionego wielbłąda.
Pudło wielkie, w środku dwa woreczki z częściami, opakowane w folię bąbelkową i poutykane styropianowymi chipsami. I klasyczna dla wyrobów Hugona czarna kartka z historią jednostki, certyfikatem autentyczności i kolejnym numerem egzemplarza (mój ma 211/300). Hugo bardzo szybko wyprzedał cały nakład, ja dorwałam figurkę w niezawodnym sklepie El Greco z Anglii.
Części. Bardzo podoba mi się system dzielenia wielbłąda - wzdłuż uskoku siodła i uprzęży. Żadnego sklejania z połówek, żadnego doklejania nóg do kadłuba. Jedno kopytko się w transporcie ułamało, nie szkodzi.
Wielbłąd stoi na jednej nodze, prawej przedniej. Trzeba będzie wpuścić w nią drut wzmacniający.
Tyłek i nogi jeźdźca odlano razem z wielbłądzim siodłem. Dobry pomysł.
Tu pojawia się pierwszy błąd merytoryczny figurki: stopy za głęboko w strzemionach. Powtarzam do znudzenia: jako tako ogarnięty jeździec odruchowo opiera się o strzemię prawie że palcami stopy, nie głębiej. Strzemię to nie wisiorek na damskiej szyi, strzemię służy do utrzymywania równowagi i balansowania ciałem, i zapewnienia mocniejszego (pewniejszego) dosiadu. Ludzka stopa zgina się tuż za palcami, wsunięcie jej głębiej powoduje, że jeździec siedzi jak worek, nie ma jak pracować stopą ani łapać równowagi. OK, z tym konkretnym błędem niewiele da się zrobić, strzemiona są odlane razem z butem i siodłem.
Piękna wielbłądzia anatomia. Stópki i głupkowato (jak to u wielbłąda) uśmiechnięta morda.
Korpus ludzika po złożeniu. Z tyłu na czaku mały szew. Płaszcz o bardzo fajnej wełnianej fakturze.
Detale długie a łamliwe, czyli lanca i wodze. Uwaga: wodze są za grube. Pomijam już, że jeździec źle je trzyma ("w garści", a powinien między 3/4 oraz 4/5 palcem), ale to do korekty we własnym zakresie. Wodze też lepiej zrobić z blaszki albo papierka.
Drobiazgi. Szabla, szabeltas, bukłaczki, pistolety w olstrach, karabin odlany razem z olstrem. Milutkie.
Aż się chce malować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz