Głupawka mnie bezinteresownie trzepnęła.
Lata temu, na studiach, miałam malucha. Czerwonego, ale za to sześćsetkę. W czasie wakacji szlajałam się nim z moimi ówczesnymi psami, Bajtkiem i Bułą, po Polsce.
Ujrzałam wtedy mnóstwo rzeczy, których nigdy już potem. Jedną z nich był widok innego malucha, wydaje mi się, że w kolorze bahama yellow, żmudnie wlokącego za sobą przyczepę kempingową typu Niewiadów. Tę białą taką, klasyczną, no wiecie. Minęliśmy się gdzieś na Kujawach: ja się turlałam w dół mapy, on do góry. Ledwie jechał, tym bardziej, że w maluchu wesoły autobus, kokpit wypchany po brzegi ludźmi i dziećmi. A nie wiem, co się działo w przyczepie.
Mnie samej zdarzyło się kiedyś, dla odmiany, wtarabanić się moim maluchem w grząskie - no dobra, szukałyśmy z kumpelą sensownego, na uboczu położonego, miejsca na nocleg. Ona szła przodem z zadaniem kontroli twardości gruntu, i sprawdzała, ale ona ważyła niecałe 60 kg, gdy maluch ze 600. No i ciamknęło, i koniec jazdy. Tylko mojemu pradziadkowi kowalowi, po którym odziedziczyłam siłę fizyczną, zawdzięczam, że nie musiałyśmy iść do wsi po traktor, żeby nas z tego grząskiego wyciągnął. Co nie zmienia faktu, że maluchy holowane przez traktory widziałam w tzw. realu nie raz.
No i teraz ta tytułowa głupawka.
A jakby to wszystko razem połączyć. I w roli wisienki na torcie dodać milicjanta, zatrzymującego zały ten konwój do kontroli?
A na płocie obok graffiti - dość toporne, możliwe że z pędzla, bo sprayów w puszkach chyba jeszcze wtedy nie było - za to też kiedyś tam, około połowy lat 80.- tych widziane w realu:
YEBAĆ MILICYĘ
Kolejkowe HO to mniej więcej 1:87, TT - 1:120 i była jeszcze kolejkowa skala N - bodajże 1:160, a najmniejszą jaką pamiętam była skala ZZ (pamiętam z DDRowa) - 1:300
OdpowiedzUsuńMoi rodzice mieli yellow bahama z bagażnikiem na dachu....
Shidley
Super pomysł, już się nie mogę doczekać
OdpowiedzUsuń