środa, 28 stycznia 2026

Friedrich von Czema

 Z biografią skonstruowaną przez Czata Czarka (Chata GPT).

Friedrich von Czema, rajtar Jego Królewskiej Mości

Friedrich von Czema pochodził z bocznej, zubożałej linii dawnego rodu Cema (von Zehmen), który niegdyś miał swoje dobra między Tczewem a Starogardem. Jego ojciec, Joachim, był luterańskim kaznodzieją w Bytowie, człowiekiem surowym i rzeczowym. Od niego Friedrich nauczył się czytać po łacinie i modlić po niemiecku, ale też tego, że w życiu liczy się nie urodzenie, lecz porządek.

Gdy miał dwadzieścia lat, wstąpił na służbę do chorągwi rajtarskiej autoramentu cudzoziemskiego, formowanej dla hetmana Koniecpolskiego. Jako młodszy oficer — Fähnrich — nosił zbroję nie pierwszej świeżości: czarny kirys z pozłacanymi okuciami, stary, ale dobrze utrzymany. Mówił, że stal, jeśli ją dbać, nie starzeje się nigdy.

Koń, biały wałach zwany Reiter, był prezentem od starszego brata, który służył w Gdańsku w kompanii miejskiej. Zwierzę było twarde, niepiękne, ale posłuszne. Friedrich lubił powtarzać, że koń to zwierciadło człowieka — jeśli jeździec jest spokojny, koń nie zdradzi go w bitwie.

Podczas wojny ze Szwecją w 1627 roku Czema brał udział w walkach pod Gniewem i pod Tczewem. Jego oddział pełnił głównie służbę rozpoznawczą i osłonową; rzadko wchodził w otwartą szarżę. Rajtarzy Pomorza nie mieli w sobie zapału husarii — byli chłodni, zdyscyplinowani, zawodowi. Friedrich, choć młody, cieszył się opinią solidnego oficera: nie pił, nie kłamał, nie kazał żołnierzom robić tego, czego sam by się nie podjął.

W sierpniu 1627 roku, pod Tczewem, jego chorągiew osłaniała odwrót piechoty. W potyczce z rajtarią szwedzką koń Freidrichowi się potknął, a on sam spadł, trafiony kulą w lewe ramię. Towarzysze znaleźli go jeszcze żywego, ale odmówił odwrotu. Kazał im odjechać, sam dobył pistoletu i został na miejscu.

Po bitwie jego ciała nie odnaleziono. Kilku ludzi z jego chorągwi przysięgało, że widzieli, jak biały koń, już bez jeźdźca, biegł w stronę Wisły. W kwaterze Friedricha znaleziono modlitewnik po niemiecku i list do brata, zaczynający się słowami:
Gott hat uns nicht zu Siegern, sondern zu Zeugen gemacht.
— „Bóg nie uczynił nas zwycięzcami, lecz świadkami.”

M-Model, skala 54 mm. 











1 komentarz:

  1. No to się "Czaruś " popisał prawie tak dobrze , jak nasz Chomiczek !

    OdpowiedzUsuń