Od kiedy zacząłem malować większe figury mogłem dać upust fascynacji sarmacką estetyką. Przez dwadzieścia kilka lat zabaw w reko omijałem jakoś ten temat. Nie, powodem nie była konieczność zapuszczenia wąsów. Na to akurat się poważyłem, przywdziewając mundur huzarów XW. Innym znów razem przypasałem do boku rapier a na tyłek wdziałem pludry. Na kontusze, żupany, karabele, kałkany ... patrzyłem zawsze z daleka.
Później, gdy zabrałem się za figury, znów omijałem temat. Głównie dlatego, że w uniwersum 28 mm trudno o takie wzory. Jest co prawda głęboko schowany w magazynku zestaw husarii, ten jednak czeka na lepsze czasy.
I wreszcie nastał czas kioskowców. Po pierwszym zmalowanym husarzu zamarzyłem o takim właśnie luzaku w bogaty rzędzik odzianym. I oto jest.






Zaiste piękna kobyłka !
OdpowiedzUsuń