Klasyk.
Z całej floty Kolumba "Ninę" lubię najbardziej. Bo malutka, ożaglowana łacińsko, taka jakaś drobniutka.
Instrukcja. Stary, stareńki Heller.
Vacu żagle i papierowy wimpel.
I to jest to, za co lubię Hellera. Poszycie kadłuba. Po pomalowaniu będzie to bardzo fajnie wyglądać.
Podstaweczka. Jako robocza sprawdza się świetnie.
Pokład. Deski. Jak miło. Po pomalowaniu... itd. jak wyżej.
Piękne wykonanie, chyba sobie go kupię do sklejenia, karol flibustier
OdpowiedzUsuńW wersji proponowanej przez Hellera można wykonać "Ninę" w podróży pomiędzy portem startowym ekspedycji a przystankiem na Wyspach Kanaryjskich. To właśnie tam zmieniono ozaglowanie łacińskie na klasyczne, żeby poprawić dzielność morską statku.
OdpowiedzUsuń