Cały proces przyniósł mnóstwo satysfakcji i zadowolenia.
Skala i dostępność do materiałów zdjęciowych pozwolił na dodanie znacznej ilości detali, jak np.całą instalację elektryczna i okablowanie do lamp tylnych, dodatkowa cewka na akumulatorze czy cała masa imitacji nitów, które, tak jak na sakwach przymocowanych do bagażnika, znacznie, ale to znacznie ożywiają i uatrakcyjniają model. Wszystko to poparte oczywiście dokumentacją zdjęciową oryginału.
Natomiast efekt końcowy to już malowanie. Użyte kolory i w sumie proste zabiegi jak washe, suchy pędzel czy cieniowanie składają się na efekt końcowy.
Przy wydechu pozwoliłem sobie na niewielki eksperyment, używając technik kolorystycznych z lotnictwa odrzutowego :-)
Zamawiający życzył sobie model czysty, bez obić czy śladów eksploatacyjnych, jak błoto, stąd brak takowych.
Zapraszam do galerii i własnej oceny. Ja nie mogę oderwać od niego oczu i z żalem oddawałem :-) Przyjdzie mi kiedyś wrócić do niego i zrobić dla siebie.














Piękny jest, maszyna fajna wykonanie super, teraz co - Indiana?
OdpowiedzUsuń