Kolejna opowieść ze Świata Dysku, zainspirowana sugestywną figurką.
Zabawa lingwistyczna, schematami egzystencjalnymi i o zgrozo (!) religijnymi.
ŚMIERĆ/ DEATH- istotne jest rozróżnienie " płci" w językach ( obecnie to by była osoba ? no właśnie jaka? śmiertelna , śmiercionośna, śmierciowa? - ot prostota języka polskiego), jedna z moich ulubionych personifikacji w Świecie Pratchetta. Szkielet w czarnej szacie, z kosą, uprzejmy, rzeczowy, bardzo ciekawy ludzi- choć kompletnie ich nie rozumie ( nie ON jeden) zawsze mówi WIELKIMI LITERAMI. Dosiada normalnego, białego konia o imieniu Pimpuś, (koń szkielet kompletnie się nie sprawdził w praktyce), ma własny dom, służącego Alberta( też ciekawa opowiastka), ogród- w którym wszystkie rośliny są czarne, a także rodzinę ! , co prawda jak by dziś miłośnicy nowej nowomowy powiedzieli patchworkową, ale zawsze. Miał kiedyś, kiedy sie znudził swoim zajęciem, ucznia imieniem Mort ( a to ci niespodzianka), który poznał pewna pannę, czego związkem była jego wnuczka (OMC- o mało co) Susan Sto Helit- przedszkolanka ( jakiekolwiek związki z Królową Ludzkich Serc niejaką Lady Di są nieuprawnione i przypadkowe). Śmierć odkrył koty. Co w nich go tak zaintrygowało, że twierdził : KOTY SĄ MIŁE ?
bo koty:
wiedzą,że umrą, ale zupełnie sie tym nie przejmują
żyją tu i teraz - bez iluzji, bez jakichkolwiek narracji
nie próbują negocjować sensu istnienia
nie pytają dlaczego
nie kłamią
kiedy GO widzą ,nie są zrozpaczone, mówia "o to TY, dlaczego tak późno?", bo widzą świat jaki jest, a nie jaki chciałyby mieć
Georgi Stamov Miniatures, skala 90 mm.
Część kotów z mojego magazynku. W tym głowa Greeba.
Cudna scenka i równie cudna opowieść . Jak już wzięliśmy na tapetę śmierć , to : "Chuck Norris umarł już 20 lat temu , ale śmierć bała się mu o tym powiedzieć . " ;))))) Miłego dnia !!!
OdpowiedzUsuń